Get Adobe Flash player

Lemonowo – koncertowo!

21 marca 2014 odbył się niesamowity koncert jednego z najpopularniejszych polskich zespołów rockowych – Lemon. Zgromadzona publiczność pod Zamkiem Królewskim na Starym Mieście czekała ponad dwie godziny na swojego ulubieńca.

Długo zastanawiałam się, czy iść na ich koncert, ponieważ słyszałam tylko dwie piosenki zespołu: „Litaj ptaszko” i „Napraw”. Jednak poszłam i nie żałuję. Niektóre piosenki śpiewaliśmy wszyscy razem. „I ty, i ja, potrzeba nam wolności w biegu naszych ciał” – jedna z części naszej wspaniałej zabawy. Śpiewane były nie tylko polskie, ale również łemkowskie utwory, np. interpretacja piosenki „Bez boju”, którą zespół zachęcał wszystkich Polaków do wsparcia Ukrainy. Spodobała mi się również solowa interpretacja na skrzypce, bardzo znanej w Ukrainie (i nie tylko) piosenki: „Na górze paliła się świeca”, wykonywana przez Andrzeja Olejnika. Podczas słuchania utworu dostałam gęsiej skórki.

Nie żałuję, że poszłam na ich koncert, bo wyniosłam z niego tyle pozytywnych emocji i energii, że jeszcze długi czas po nim byłam pod ogromnym wrażeniem. W ten niezwykły wieczór zapoznałam się z fanami Lemona - wspaniałymi ludźmi, którzy zachwycają się twórczością tej rockowej grupy. Dzięki nim dowiedziałam się wielu ciekawych informacji, m.in. tego, że Igor jest łemkowskiego pochodzenia, i bardzo dobrze mówi po ukraińsku, a jego marzeniem jest spotkać się z głównym artystą Okeana Elzy – światosławem Wakarczuko, oraz że Andrzej Olejnik – skrzypek, ma ukraińskie korzenie.

Myślałam, że Igor, tak jak niektórzy wokaliści, nie będzie długo rozmawiał z fanami, albo w ogóle nie wyjdzie, ale było inaczej. Udało mi się nawet zamienić z nim kilka słów. Kiedy podeszłam do wokalisty, żeby zrobić zdjęcie, przywitałam go i podziękowałam za wspaniałą muzykę, a potem dodałam po ukraińsku: „Wam prywit z Ukrainy”. Dalej rozmawialiśmy już tylko w języku ukraińskim. Ku mojemu zdziwieniu to on zadawał więcej pytań mnie, niż ja jemu. Niestety nie miał jeszcze koncertu na Ukrainie, ale planuje zagrać tam w przyszłości. Zapytałam również, czy miał już okazję spotkać się ze Wakarczuko. Odpowiedział, że chciałby się z nim spotkać i porozmawiać trochę o muzyce, jednak nie miał jeszcze ku temu okazji. Porozmawialiśmy jeszcze trochę i rozeszliśmy się, bo zespół musiał pakować walizki do Łodzi.

Jeżeli chodzi o koncert, jestem pod ogromnym wrażeniem. Jednak dostrzegam jeden minus: dla takiej energii, takich szczerych emocji, jakie przekazywał nam Lemon, scena była zbyt mała. Na przyszłość chciałabym życzyć Lemonowi natchnienia w poszukiwaniu nowych tematów do piosenek, powodzenia w tworzeniu cudownych utworów, i oczywiście spełnienia jego głównego marzenia!

autor: Karina Nester

zdjęcie: archiwum prywatne - Karina Nester

scroll back to top

Nasza Ekipa

Jesteśmy na Youtube